Nadziali się na Wikielec. Widzew zremisował z ostatnim zespołem w tabeli!

Sobota, 14 października 2017


GKS Wikielec do meczu z Widzewem zdobył w rozgrywkach III ligi jeden punkt i osiem bramek. W sobotę gospodarze poprawili te statystyki. Strzelili dwa gole, które dały im drugi punkt.



Przed spotkaniem prezes GKS zapowiadał sprawienie niespodzianki. Słów Krzysztofa Sadowskiego nikt nie brał na poważnie.Do meczu z Widzewem jego zespół zdobył zaledwie jeden punkt. Słabe wyniki spowodowały, że z funkcji trenera zrezygnował Wojciech Tarnowski. W sobotnim spotkaniu GKS poprowadził jego dotychczasowy asystent Arkadiusz Klimek. Zmiana trenera trochę niepokoiła Franciszka Smudę, ale była to raczej kurtuazja.

Pierwszą akcję w meczu stworzyli gospodarze. Patryk Wolański, który po jednym meczu wrócił między słupki, nie dał się zaskoczyć. Później do głosu doszli łodzianie. Już w 3. minucie widzewiacy powinni prowadzić. Po zagraniu Marcina Kozłowskiego do siatki powinien trafić Aleksander Kwiek. Pomocnik przestrzelił jednak z kilku metrów. Chwilę później prowadzenie zespołowi gości powinien dać Damian Świderski, niestety w rundzie jesiennej napastnik ma problemy z trafieniem w piłkę.

Po kwadransie gry łodzianie prowadzili. Kozłowski zagrał do Kwieka, który tym razem pokonał bramkarza GKS.



Stracona bramka podziałała na gospodarzy mobilizująco. GKS stworzył kilka sytuacji, żadnej nie potrafił jednak wykorzystać. Do czasu. W 33. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Rafał Śledź. Uderzenie było na tyle precyzyjne, że Wolański nie miał żadnych szans. W końcówce pierwszej połowy łodzianie zamknęli rywala na ich połowie, nic z tego jednak nie wynikało.



W przerwie trener Smuda zdjął z boiska mało produktywnego Świderskiego, a w jego miejsce pojawił się Kacper Falon. To właśnie po fenomenalnym uderzeniu rezerwowego, Widzew zdobył drugiego gola. Piłka wpadła niemal w samo okienko bramki GKS.



Łodzianie popełnili jednak błąd, podobny do tego z pierwszej połowy. Zamiast atakować, oddali inicjatywę przeciwnikowi. To się zemściło. Ponownie wyrównał Śledź.



W końcówce meczu zespół Widzewa przycisnął. Łodzianie nie potrafili jednak pokonać Jacka Malanowskiego. Bramkarz GKS bronił pewnie, ale w uzyskaniu wysokiej noty pomagali mu piłkarze gości. W doskonałych sytuacjach trafiali w niego. Zespół Widzewa mimo przewagi, nic nie wskórał. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2, który można uznać za wpadkę, a może nawet za kompromitację!


GKS Wikielec – Widzew Łódź 2:2 (1:1)
Bramki
Śledź 33., 64. – Kwiek 15., Falon 57.

Widzew: Wolański – Kozłowski, Sylwestrzak, Zieleniecki, Pigiel – Michalski, Kwiek, Kazimierowicz (81. Kostkowski), Radwański – Miller (67. Gołębiewski), Świderski (46. Falon).

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Kto jest większym przegranym sezonu 2016/17?
 Widzew Łódź
 ŁKS Łódź
 » głosuj