Jest gol Rozwandowicza, jest wygrana. ŁKS – Garbarnia 1:0

Sobota, 21 października 2017


W rundzie jesiennej Maksymilian Rozwandowicz zdobył trzy bramki. Wszystkie spotkania, w których środkowy obrońca wpisywał się na listę strzelców, zakończyły się zwycięstwami zespołu z al. Unii.



Przed spotkaniem z piątą drużyną w tabeli największy niepokój budziła absencja Jewhena Radionowa. Najskuteczniejszy zawodnik ŁKS w tym sezonie musiał pauzować za cztery żółte kartki. W jego miejsce trener Wojciech Robaszek wystawił Łukasza Zagdańskiego. Ten w pierwszej połowie rzadko miał kontakt z piłką. Pierwszy raz – w 10 minucie. W ogóle pierwszy kwadrans w wykonaniu gospodarzy lepiej przemilczeć. W tym okresie zdecydowanie lepiej spisywali się zawodnicy z Krakowa. Łodzianie byli zagubieni, chaotyczni, popełniali proste błędy. Garbarnia próbowała to wykorzystać. Stworzyła dwie sytuacje, których nie wykorzystali Patryk Serafin i Filip Wójcik.

Zdecydowanie lepszy okres gry ŁKS rozpoczął się od 20 minuty. Pierwsza groźna akcja to wynik błędu bramkarza gości. Aleksander Kozioł tak wybił piłkę, którą otrzymał od swojego obrońcy, że trafił nią w nadbiegającego Patryka Bryłę. W pobliżu nie było jednak żadnego innego zawodnika gospodarzy, z prezentu nikt więc nie skorzystał. Na trybunach żartowano, że trudno winić za ten błąd bramkarza, skoro na co dzień trenuje pod okiem Marcina Cabaja, który znany był z niekonwencjonalnych wpadek w czasie swojej kariery.

Pierwszy celny strzał łodzianie oddali w 25 minucie, jednak uderzenie Zagdańskiego było zbyt lekkie. Chwilę później Garbarnia miała rzut wolny, po którym skuteczną interwencją popisał się Michał Kołba. W odpowiedzi ŁKS przeprowadził szybką kontrę, zakończoną strzałem Przemysława Kocota. W 36 minucie kolejne uderzenie z dystansu, tym razem Piotra Pyrdoła, na rzut rożny wybił Kozioł. Bartosz Widejko znakomicie dośrodkował z narożnika boiska, a w polu karnym najlepiej zachował się Rozwandowicz. To trzeci gol środkowego obrońcy w rundzie jesiennej. Wcześniej trafiał w spotkaniach ze Zniczem Pruszków (2:1) i Wisłą Puławy (1:0). Do przerwy gospodarze powinni prowadzić 2:0. Paweł Pyciak, po zgraniu przez Zagdańskiego, nie trafił do pustej bramki!

Druga połowa rozpoczęła się od błędu defensywy ŁKS. Wójcik, z około 16 metrów, nie trafił jednak w światło bramki. Później było dużo walki, złośliwości i kilka żółtych kartek – niewiele natomiast składnych akcji. W 76. minucie łodzianie mogli zakończyć emocje w tym meczu. Po nieczystym uderzeniu Pyciaka piłka trafiła pod nogi Rozwandowicza, ten jednak przestrzelił. W końcówce meczu ŁKS starał się grać na połowie rywala, co znakomicie mu wychodziło. Korzystny wynik utrzymał się do końcowego gwizdka arbitra. Choć ponownie Pyciak zmarnował stuprocentową okazję. Po minięciu bramkarza uderzył zbyt słabo i piłkę wybił sprzed linii bramkowej obrońca.


ŁKS Łódź – Garbarnia Kraków 1:0 (1:0)
Bramka:
Rozwandowicz 37.

ŁKS: Kołba – Rozmus, Rozwandowicz, Juraszek, Widejko – Pyciak, Kocot, Bryła (68. Margol), Pyrdoł (90. Nowacki), Guzik (46. Kostyrka) – Zagdański (80. Pieczara).

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Kto jest większym przegranym sezonu 2016/17?
 Widzew Łódź
 ŁKS Łódź
 » głosuj