Kacper Falon kolejny raz ratuje Widzew. Gol w doliczonym czasie gry

Sobota, 21 października 2017


Dwudziestoletni pomocnik drugi raz w tym sezonie daje zespołowi z al. Piłsudskiego trzy punkty. W meczu z Pelikanem Łowicz, podobnie jak przeciwko Olimpii Zambrów (1:0), trafił w doliczonym czasie gry!



Piłkarze Widzewa zapowiadali, że z Pelikanem zamierzają zmazać plamę, jaką był remis w wyjazdowym meczu z najsłabszym zespołem III ligi – GKS Wikielec (2:2). Początek spotkania w wykonaniu łódzkiej drużyny był rzeczywiście imponujący, choć nie piorunujący. Były okazje, zabrakło jednak najważniejszego - goli.

Już pierwsza akcja powinna przynieść gospodarzom prowadzenie. Adam Radwański zagrał do Daniela Mąki, ale ten spudłował z około 10 metrów. Skrzydłowy zachował się tak, jakby był zaskoczony tym, że piłka do niego trafiła. Chwilę później Widzew miał kolejną szansę, po raz kolejny została zmarnowana. A w 3 minucie mogło być już 2:0!

Z czasem goście z Łowicza zaczęli grać odważniej. W 17 minucie pod bramką gospodarzy zrobiło się gorąco. Michał Wrzesiński podał do stojącego przed polem karnym Mateusza Kasprzyka. Uderzenie obrońcy Pelikana minęło bramkę Patryka Wolańskiego. Łodzianie po obiecującym początku, na trochę przysnęli. Sygnał do kolejnych ataków próbował dać Michał Miller, ale niewiele z tego wynikało. Poza kilkoma stałymi fragmentami gry, po których widzewiacy nic nie zdziałali. Mało natomiast brakowało, a straciliby bramkę. W 36 minucie doskonałą okazję zmarnował Rafał Parobczyk. Do przerwy obie drużyny miały po dwie okazje, trudno ocenić, które były lepsze. Na pewno wynik powinien być inny, niż bezbramkowy remis.

Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy ponownie zaatakował Widzew. Uderzał Kamil Tlaga, ale zamiast prowadzenia, był tylko rzut rożny. Później niewiele ciekawego się działo. Ataki łódzkiej drużyny były zbyt wolne, a goście nie kwapili się z atakowaniem bramki Wolańskiego. W 64 minucie Mąka wywalczył rzut wolny. Zagrał z niego do nadbiegającego Sebastiana Zielenieckiego, którego potężne uderzenie wylądowało w siatce Pelikana.

Gdy w 78 minucie drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną, otrzymał Przemysław Bella, wydawało się, że Widzewowi nic złego stać się w tym spotkaniu już nie może.Okazało się, że jednak może. Fatalny błąd Radosława Sylwestrzaka wykorzystał Robert Kowalczyk i zapachniało sensacją. Łodzianie mieli jednak jeszcze sporo czasu na zdobycie drugiej bramki. Chwilę przed wyrównującym golem dla Pelikana na boisku długo leżał Wolański. Arbiter przedłużył spotkanie o kilka minut. I dosłownie w ostatniej akcji meczu do siatki rywala trafił rezerwowy Falon, dając Widzewowi trzy punkty.



Spotkanie obserwowało 17246 kibiców!

Widzew Łódź - Pelikan Łowicz 2:1 (0:0)
Bramki:
Zieleniecki 64., Falon (90+8) – Kowalczyk 86.

Widzew: Wolański – Tlaga, Zieleniecki, Sylwestrzak, Pigiel – Kazimierowicz (90. Kostkowski), Radwański, Michalski, Kwiek (60. Świderski), Mąka (77. Falon) – Miller (90. Gołębiewski).
Czerwona kartka: Bella (Pelikan) – 78 minuta.



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Kto jest większym przegranym sezonu 2016/17?
 Widzew Łódź
 ŁKS Łódź
 » głosuj