Łukasz Zagdański: Bardzo fajnie jest zagrać praktycznie cały mecz

Niedziela, 22 października 2017


W spotkaniu z Garbarnią Kraków (1:0) Łukasz Zagdański rozegrał 79 minut. Gola nie strzelił, ale pokazał, że ma serce do walki. Jewhena Radionowa na ławce nie posadzi, ale trenerzy byli zadowoleni z jego postawy.



To był drugi mecz w tym sezonie, w którym Zagdański wyszedł w podstawowym składzie. Poprzedni raz był dawno temu, bo w 2. kolejce, przeciwko Gwardii Koszalin. W przerwie zmienił go wówczas Radionow, który wpisał się na listę strzelców dając ŁKS wygraną 1:0. Od tego czasu pozyskany z Elany Toruń napastnik więcej czasu spędzał na trybunach lub ławce rezerwowych, niż na boisku. Niewielka liczba minut nie przeszkodziła zawodnikowi zdobyć bramkę (w Stalowej Woli) i zaliczyć asystę (z Radomiakiem).

Pod nieobecność Radionowa Zagdański wyszedł w pierwszym składzie na mecz z Garbarnią. Długo był niewidoczny. Pierwszy kontakt z piłką pod polem karnym rywala zaliczył w 10 minucie, a na kolejny czekał minut dwanaście. Trudno winić napastnika za taki stan rzeczy. Był to okres chaotycznej gry piłkarzy ŁKS, którzy mieli problem z przeprowadzeniem jakiejkolwiek rozsądnej akcji. Większość piłek kopana była na oślep, byle dalej od własnej bramki. Gdy łodzianie uspokoili grę, więcej podań zaczęło trafiać do Zagdańskiego, który oddał pierwszy celny strzał na bramkę Garbarni.

Kibice liczący na snajperskie fajerwerki ze strony zawodnika, mogą czuć się rozczarowani. Tych nie było, była natomiast z jego strony walka i nieustępliwość. Zostało to docenione przez szkoleniowców ŁKS. – Pod nieobecność Radionowa w spotkaniu z Garbarnią swoją szansę otrzymał Łukasz Zagdański. Cieszę się, że każdy zawodnik, który wchodzi na boisko z ławki, daje z siebie wszystko. Jest to bardzo budujące – podkreślił Jacek Janowski.

Po spotkaniu napastnik więcej mówił o drużynie, niż o sobie. – Garbarnia postawiła nam trudne warunki, jednak my robiliśmy swoje. Cały tydzień szykowaliśmy się pod tego rywala, który niczym szczególnie nas nie zaskoczył. Na słowa pochwały zasługuje cała drużyna, bo całym zespołem zapracowaliśmy na to, żeby to spotkanie wygrać i dopisać kolejne trzy punkty – powiedział Zagdański. – W końcu doczekałem się swojej szansy i wyszedłem na boisko od pierwszej minuty. Bardzo fajnie jest zagrać praktycznie cały mecz. Dawałem z siebie wszystko – dodał napastnik ŁKS.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Kto jest większym przegranym sezonu 2016/17?
 Widzew Łódź
 ŁKS Łódź
 » głosuj