Plan wykonany. Widejko huknął nie do obrony dając ŁKS trzy punkty

Sobota, 28 października 2017


W Tarnobrzegu łodzianie potwierdzili, że w tym sezonie będą liczyli się w walce o awans do pierwszej ligi. ŁKS, choć rywalizował z piątą drużyną w tabeli, był zespołem zdecydowanie lepszym i zasłużenie wygrał.



Powrót do składu Jewhena Radionowa, który pauzował za kartki przeciwko Garbarni, nie posadził na ławce Łukasza Zagdańskiego. Trener Wojciech Robaszek zdecydował się zagrać w Tarnobrzegu na dwóch napastników. Na ławce usiadł natomiast Paweł Pyciak, a do pierwszego składu ponownie wskoczył Jakub Kostyrka.

Od początku spotkania obie drużyny próbowały atakować. Było kilka dośrodkowań w pole karne, uderzeń z dystansu, które jednak nie przysporzyły bramkarzom obu klubów żadnych problemów. Boisko nie było najlepiej przygotowane, przez co piłkarze mieli problemy z wymianą podań. Zawodnicy biegali szybko, ale piłka toczyła się po grząskiej murawie dość wolno.

W 10 minucie zakotłowało się w polu karnym ŁKS. Po rzucie rożnym do piłki dopadł Konrad Stępień, jednak jego uderzenie było słabe, a na dodatek wprost w dobrze ustawionego Michała Kołbę. W 14 minucie na strzał z dystansu zdecydował się Radionow, a chwilę później Przemysław Kocot. W tym okresie zespół gości sprawiał lepsze wrażenie, atakował, był agresywniejszy, lecz nie przyniosło to żadnych zdobyczy bramkowych.

W 19 minucie arbiter dał się nabrać na krzyk zawodnika Siarki, któremu czysto piłkę wybił Kostyrka. Gospodarze w prezencie otrzymali rzut wolny. Stępień uderzył bezpośrednio na bramkę ŁKS, w której bez zarzutu spisał się Kołba. Łodzianie przeważali, będąc zdecydowanie dojrzalszą drużyną od gości, w składzie których znalazło się aż pięciu młodzieżowców. Zespół z al. Unii dłużej utrzymywał się przy piłce, brakowało jednak najważniejszego, ostatniego podania. Nic dziwnego, że do przerwy był wynik bezbramkowy.

Po zmianie stron zaatakował ŁKS. Stworzył dwie sytuacje, ale zamiast gola, była żółta kartka dla Zagdańskiego za faul na obrońcy Siarki. Kolejne minuty to dużo walki, fauli, przerw w grze, a mało składnych akcji. Między 60 a 64 minutą gospodarze mieli kilka rzutów rożnych, Kołba nawet nie musiał po nich interweniować. Z kolei bramkarz gospodarzy mógł pójść na gorącą herbatę, bo ofensywa ŁKS nie istniała.

W 70 minucie sprawę we własne ręce postanowił wziąć Bartosz Widejko. Obrońca pognał na bramkę Siarki, wymienił podanie z Piotrem Pyrdołem i fantastycznym uderzeniem z ostrego kąta dał łodzianom prowadzenie. Jedna z ładniejszych akcji zespołu ŁKS w tym sezonie. Gospodarze próbowali doprowadzić do wyrównania, gra łodzian w defensywie była jednak bezbłędna. Siarka, chyba po raz pierwszy w tym sezonie, nie stworzyła sobie żadnej groźnej okazji. A dla ŁKS to druga wyjazdowa wygrana w rundzie jesiennej.



Siarka Tarnobrzeg – ŁKS Łódź 0:1 (0:0)
Bramka:
Widejko 70.

ŁKS: Kołba – Rozmus, Rozwandowicz, Juraszek, Widejko – Kostyrka (89. Guzik), Bryła (62. Margol), Kocot, Pyrdoł (90. Nowacki) – Zagdański (69. Pyciak), Radionow.
Żółte kartki: Ropski, Witasik – Zagdański, Bryła, Pyrdoł.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Kto jest większym przegranym sezonu 2016/17?
 Widzew Łódź
 ŁKS Łódź
 » głosuj