Z 2:0 do 2:2. Fatalna druga połowa ŁKS

Sobota, 18 listopada 2017


Do przerwy łodzianie byli drużyną zdecydowanie lepszą. Przewagę udokumentowali dwoma trafieniami Łukasza Zagdańskiego. Na drugą połowę wyszedł jednak inny zespół, co zakończyło się stratą dwóch bramek i pewnego, wydawało się, zwycięstwa.



Mecz rozpoczął się dla ŁKS znakomicie. Już w 20 sekundzie Zagdański okazał się najsprytniejszy w polu karnym zespołu z Rybnika, pokonując z bliska bramkarza ROW. Kacper Rosa nie miał szans na obronę tego strzału. Łodzianie starali się kontrolować przebieg wydarzeń na boisku, ale w 13. minucie nie ustrzegli się, chyba jedynego w pierwszej połowie, błędu. Gospodarze mogli wyrównać, znakomitą interwencją popisał się jednak Michał Kołba.

Chwilę po akcji drużyny z Rybnika ŁKS ponownie zaatakował. Uderzenie Patryka Bryły zostało jednak zablokowane. Po rzucie rożnym w polu karnym najwyżej wyskoczył Kamil Juraszek, a piłkę do siatki skierował ponownie Zagdański. Do przerwy łodzianie mieli zdecydowaną przewagę, stworzyli kilka sytuacji, ale nie zdołali podwyższyć prowadzenia. Gospodarze po szybko straconych bramkach wyglądali na zrezygnowanych.

W przerwie musiało w szatni ROW dojść do ostrej rozmowy, bo w drugiej połowie była to zupełnie inna drużyna. Grali z większą determinacją, co początkowo przekładało się jedynie na przewinienia. Gospodarze najczęściej poniewierali Bryłę, który rozgrywał niezłe spotkanie. W 55. minucie mogło być jednak 3:0 dla ŁKS. Rosa wpierw obronił uderzenie Damiana Guzika, a później dobitkę Jewhena Radionowa.

W 57. minucie gospodarze, praktycznie z niczego, strzelili kontaktowego gola. Po niepotrzebnej stracie w środkowej strefie boiska na uderzenie z dystansu zdecydował się Dawid Kalisz. Kołba był bez szans. Dziewięć minut później był już remis. Po wrzucie piłki z autu w polu karnym ŁKS najlepiej zachował się Paweł Jaroszewski. Łodzianie w drugiej połowie grali zupełnie inaczej, niż w pierwszych 45 minutach. Przede wszystkim niepotrzebnie oddali inicjatywę, a ROW to wykorzystał.

Rybniczanie uwierzyli, że są w stanie zainkasować w tym spotkaniu trzy punkty. Zawodnicy ŁKS wyglądali jak bokser, który otrzymał potężny cios i nie wie co się z nim dzieje. Praktycznie jedyne zagrożenie łodzianie stworzyli po strzale Przemysława Kocota, Rosa nie miał żadnych problemów ze złapaniem piłki. Na 10 minut przed zakończeniem spotkania, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, niecelnie główkował Juraszek. Ostatnie minuty meczu nie przyniosły zmiany rezultatu. Mecz zakończył się remisem, chociaż po pierwszej połowie, taki wynik wydawał się mało realny.

ROW Rybnik – ŁKS Łódź 2:2 (0:2)
Bramki:
Kalisz 57., Jaroszewski 66. – Zagdański 1., 19.

ŁKS: Kołba – Rozmus, Rozwandowicz, Juraszek, Widejko – Guzik, Kocot, Bryła (82. Pyciak), Pyrdoł (69. Kostyrka) – Zagdański, Radionow (71. Margol).
Żółte kartki: Zganiacz, Jaroszewski, Kalisz.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Który z klubów wywalczy awans?
 ŁKS Łódź
 Widzew Łódź
 ŁKS i Widzew
 Żaden
 » głosuj