ŁKS Łódź w 2017 – Dobry rok klubu z al. Unii

Niedziela, 31 grudnia 2017


Sympatycy ŁKS mogą z optymizmem patrzeć w przyszłość. Klub jest dobrze zarządzany, zespół zajmuje drugie miejsce w rozgrywkach II ligi z dużymi szansami na awans, a władze miasta zapowiedziały rozbudowę stadionu przy al. Unii.



ŁKS zakończył 2016 rok na pierwszym miejscu w tabeli trzeciej ligi, z przewagą pięciu punktów nad Drwęcą Nowe Miasto Lubawskie. Po dobrze rozpoczętej rundzie rewanżowej – dwa zwycięstwa – wydawało się, że drużyna z al. Unii bez problemu zdoła obronić swoją pozycję. Później jednak coś się zacięło. Na początku maja z posadą trenera pożegnał się Marcin Pyrdoł, którego zastąpił Wojciech Robaszek. ŁKS tracił wówczas dwa punkty do Drwęcy, których nie zdołał już odrobić. Klub z Nowego Miasta Lubawskiego wygrał rozgrywki III ligi, a łodzianie zakończyli sezon – po porażce w ostatnim spotkaniu z Ursusem Warszawa (1:2) – na drugiej pozycji. To była bardzo bolesna porażka. – Pamiętam jak czułem się po spotkaniu z Ursusem i nie chciałbym tego przeżywać po raz drugi. Wracaliśmy z Darkiem Łyżwą, wiceprezesem ŁKS, z Warszawy i w ogóle się nie odzywaliśmy. On prowadził, siedziałem z boku i cisza. Telefon miałem wyłączony, radio też nie grało – opowiadał w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” prezes Tomasz Salski.

Gdyby nie nastąpiły późniejsze wydarzenia, ocena dokonań ŁKS w 2017 roku byłaby zdecydowanie gorsza. Drwęca w pierwszym terminie nie otrzymała licencji na grę w II lidze. Działacze z Nowego Miasta Lubawskiego nie byli w stanie wypełnić norm licencyjnych i ostatecznie zrezygnowali z ubiegania się o prawo gry w wyższej klasie rozgrywkowej.




Byliśmy przygotowani na taki scenariusz. Kiedy dowiedzieliśmy się, że Komisja Licencyjna nie przyznała Finishparkietowi licencji, pojawiła się nadzieja, że może w następnym sezonie zagramy jednak w II lidze – mówił później Salski. Przy al. Unii nie zmarnowano otrzymanej szansy. Choć nie wszystkie letnie transfery okazały się wzmocnieniami, ŁKS był jedną z rewelacji pierwszej części sezonu. Łodzianie przegrali najmniej spotkań w lidze – jedno, tracąc obok GKS Jastrzębie najmniej bramek – 11.

Po awansie do drugiej ligi najważniejszy był dla nas każdy najbliższy mecz. Naszą pracę na treningach skupialiśmy na kolejnym rywalu, nie wybiegając w przyszłość. Jesień była dla nas udana. Jesteśmy w górnej części tabeli i możemy myśleć o awansie do pierwszej ligi. O drużynie mogę mówić tylko pozytywnie. To bardzo pracowita grupa o sporej dyscyplinie – podsumował pierwszą część sezonu Robaszek. Z tej grupy ubył Krystian Pieczara, który rozwiązał kontrakt z powodów osobistych, a dołączył do niej wychowanek ŁKS – Rafał Kujawa.

Zespół z al. Unii jest na dobrej drodze, żeby na początku czerwca świętować kolejny awans. – Gra w pierwszej lidze nie powinna być dużo droższa – uważa Salski. Obecny budżet ŁKS wynosi cztery miliony złotych. – To zasługa moich najbliższych współpracowników Darka Łyżwy i Dariusza Lisa, sponsorów, partnerów, Urzędu Miasta, ale co najważniejsze kibiców, gdzie średnia frekwencja na naszych meczach przekroczyła 4 tys., co przy jednej trybunie jest dobrym wynikiem – podkreśla prezes.



Ostatnie dni 2017 roku przyniosły działaczom i sympatykom ŁKS długo wyczekiwaną wiadomość. Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska zapowiedziała, że stadion przy al. Unii z czterema trybunami ma zostać oddany do użytku w 2020 roku. Wydaje się, że kolejne lata dla ŁKS mogą być jeszcze lepsze.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: