ŁKS zrealizował główny cel transferowy. Łuczak przy al. Unii

Sobota, 27 stycznia 2018


W ostatnich dniach nazwisko ofensywnego pomocnika często gościło na łamach łódzkiej prasy. Trwały dyskusje i rozważania, w którym klubie w rundzie wiosennej będzie występował Wojciech Łuczak. Raz miał grać w Widzewie, innym razem w ŁKS. W końcu wszystko się wyjaśniło.



Pierwsza wzmianka, o zainteresowaniu działaczy Widzewa Łuczakiem, ukazała się w grudniu. – Rozmawiałem z Łuczakiem i powiedział mi, że pieniądze nie są najważniejsze, tylko to, co się przeżyje w czasie kariery zawodniczej i jakie wspomnienia zostaną. Widać, że zależy mu na grze w Widzewie. To mi się podoba – mówił wówczas prezes klubu z al. Piłsudskiego Przemysław Klementowski.

Na początku stycznia pojawiła się informacja, że w swoich szeregach piłkarza widzi również ŁKS. Przy al. Unii nie zamierzali komentować tych doniesień. W czasie pierwszych styczniowych zajęć zespołu z al. Unii dyrektor sportowy Krzysztof Przytuła, nagabywany przez dziennikarzy, nie chciał rozmawiać o ewentualnym transferze Łuczaka. – Proszę nie brać mnie pod włos, i tak nic nie powiem – powiedział jednemu z łódzkich dziennikarzy. To akurat nie dziwi. Kilka lat temu, gdy włodarze Widzewa dopinali szczegóły kontraktu z Waldemarem Fornalikiem, w tym samym budynku ówczesny właściciel klubu z al. Piłsudskiego Sylwester Cacek udzielał wywiadu dziennikarzom Przeglądu Sportowego. Na pytanie, czy Widzew znalazł już trenera, odpowiedział, że jeszcze nie, ale poszukiwania trwają. Kilka minut później oficjalna strona klubu poinformowała, że Fornalik podpisał umowę z Widzewem. Dziennikarzy od trenera oddzielała... ściana.

Zrozumiałe, że ŁKS prowadząc rozmowy z Łuczakiem, nie chciał o nich oficjalnie informować. Zawodnik miał jeszcze ważny kontrakt z Zagłębiem Sosnowiec, a transfery lubią ciszę. To doprowadziło do niepotrzebnych sytuacji. Jeden z dziennikarzy zarzucił na Twitterze prezesowi Tomaszowi Salskiemu kłamstwo, gdy ten nie potwierdził, że klub z al. Unii jest zainteresowany piłkarzem. Podobno gazetę poinformował o tym menedżer zawodnika. Gdy już wszystko było dopięte, Salski przyznał, że Łuczak był głównym celem transferowym ŁKS w zimowym oknie transferowym. Pomocnik podpisał 2,5-letni kontrakt, z opcję przedłużenia.

Dobrze, że przyszłość Łuczaka została wyjaśniona. Ta telenowela była już męcząca. Ofensywny pomocnik w rundzie jesiennej zdobył dla Zagłębia w rozgrywkach ligowych jedną bramkę. Gdyby trafiał z częstotliwością, z jaką ukazywały się w ostatnich dniach artykuły o nim w łódzkiej prasie, bez wątpienia byłby teraz najskuteczniejszym piłkarzem pierwszoligowych rozgrywek. Gdzie tam pierwszoligowych – całego globu. W rundzie wiosennej okaże się, czy rzeczywiście wart był aż takiego zainteresowania mediów. Tego nie da się przewidzieć, ale pewne jest, że w Łodzi stał się bardzo rozpoznawalnym piłkarzem i to bez rozegrania nawet jednego spotkania.





Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Który z klubów wywalczy awans?
 ŁKS Łódź
 Widzew Łódź
 ŁKS i Widzew
 Żaden
 » głosuj