Miejsce Millera jest pod bramką przeciwnika

Czwartek, 08 lutego 2018


Trener Franciszek Smuda lubi zawodnikom zmieniać pozycje na boisku. Z napastnika Rafała Siadaczki zrobił bocznego obrońcę, a Przemysława Pitrego zamiast w ataku zaczął wystawiać na środku defensywy. Teraz rozpoczął eksperymenty z Michałem Millerem.



Napastnik w spotkaniu z Nerem Poddębice został stoperem w 69. minucie, po zejściu z boiska testowanego Daniele Iraciego. W drugim meczu kontrolnym z Wartą Poznań Smuda już nie czekał na zejście nominalnego obrońcy, tylko od razu ustawił Millera na środku defensywy. Zawodnik zebrał pochlebne recenzje, ale to raczej chybiony pomysł.

W rundzie jesiennej to właśnie ze strony Millera rywalom groziło największe niebezpieczeństwo, choć w pierwszej części sezonu szkoleniowiec częściej wystawiał go na lewej stronie pomocy, niż w ataku. Strzelił dwa gole, zaliczył kilka asyst, potrafił wywalczyć rzut karny. Eksperymenty Smudy z Millerem wydają się niepotrzebne.

– Tak postanowił trener, więc starałem się wykonać zadanie jak najlepiej. Nie spodziewałem się, że poradzę sobie na tej pozycji. Najważniejsze było wybiegać te 45 minut. Zagraliśmy mecz bez straty bramki, więc mogę być z siebie zadowolony – stwierdził po meczu z Wartą Miller. – Bliższa mojemu sercu jest gra w ofensywie. Jeżeli jednak trener tak zdecyduje, to mogę też być obrońcą – dodał napastnik. Tylko po co? Jeśli w kadrze brakuje stoperów, jest jeszcze czas na ich pozyskanie. W skutecznej walce o awans do II ligi potrzebne są sprawdzone warianty, a nie eksperymenty. Miller z pewnością bardziej przyda się pod bramką rywala, a nie w polu karnym Widzewa.

Fot. Cyfrasort



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Który z klubów wywalczy awans?
 ŁKS Łódź
 Widzew Łódź
 ŁKS i Widzew
 Żaden
 » głosuj