Zimą ŁKS stracił więcej bramek, niż w rozgrywkach ligowych

Niedziela, 18 lutego 2018


Wprawdzie do wyników meczów sparingowych nie należy przykładać zbyt wielkiej wagi, ale jeśli czołowy zespół II ligi traci w nich aż 12 bramek, to coś nie jest w porządku. Trochę to dziwi, bo zimą w defensywie ŁKS nie zaszły żadne zmiany.



W letnim okresie przygotowawczym łodzianie rozegrali sześć gier kontrolnych. Stracili w nich siedem bramek. Najwięcej – 3 z GKS Bełchatów (3:3), po dwie z Rakowem Częstochowa (0:2) i Zagłębiem Sosnowiec (3:2). W starciach z rywalami z niższych lig, zespół ŁKS potrafił zachować czyste konto: 1:0 z Polonią Warszawa, 2:0 z KKS Kalisz i 2:0 z Sokołem Aleksandrów. Niezła gra w defensywie podczas okresu przygotowawczego, przełożyła się na ligę. Łodzianie, obok lidera GKS Jastrzębie, stracili w niej najmniej bramek. W 19. spotkaniach Michał Kołba tylko jedenaście razy musiał wyjmować piłkę z siatki.

W zimowych sparingach wszystko się posypało. Zaczęło się od meczu z Elaną Toruń (0:1), który łodzianie przegrali popełniając błąd doskonale znany z boisk drugoligowych. – Dwie bramki w rundzie jesiennej straciliśmy po wrzucie piłki z autu. W pierwszym zimowym sparingu to się powtórzyło. Czeka nas mocna, męska rozmowa. W takim momencie wymaga się od drużyny koncentracji. Niestety nastąpiło rozluźnienie w większej części zespołu. W lidze dwa rzuty z autu kosztowały nas cztery punkty, z Bełchatowem i w Rybniku – grzmiał trener Wojciech Robaszek.

W sparingu z Polonią Środa Wielkopolska (2:1) rywale gola, po wrzucie z autu, nie strzelili, ale wykorzystali błąd popełniony przez łódzkich piłkarzy w środkowej strefie boiska. W kolejnych meczach kontrolnych ŁKS zdobył 8 bramek, ale dał sobie wbić cztery: 2:2 z GKS Bełchatów i 6:2 z Hutnikiem Kraków. W meczu z ligowym rywalem z Bełchatowa znów defensywa popełniła proste błędy. Pierwszy Kamil Juraszek, drugi Lukas Bielak.



Środkowi obrońcy nie popisali się również w przegranym 1:2 meczu ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. – Powtarzające się błędy w linii obrony spowodowały, że zamiast odnieść zwycięstwo, przegraliśmy. Czas ochronny już się zakończył – zapowiedział po meczu trener Wojciech Robaszek. Kilka dni później ŁKS co prawda wygrał z KKS Kalisz (6:4), ale dał sobie strzelić o dwa gole więcej, niż w spotkaniu z zespołem z Nowego Dworu Mazowieckiego. Rywale nie musieli się zbytnio wysilać, bo otrzymywali prezent za prezentem.

W przodzie gra łódzkiego zespołu wygląda przyzwoicie, jednak im bliżej wznowienia rozgrywek, tym większa katastrofa jest w defensywie. Łodzianie tylko w jednym spotkaniu kontrolnym nie dali sobie strzelić gola. Z przedstawicielem białoruskiej ekstraklasy FK Gorodieja (1:0). W pozostałych sześciu stracili aż 12 bramek. To dziwi, bo akurat w tej formacji zimą nie zaszły żadne zmiany. Dodatkowo Bielak, który nieprzygotowany dołączył do drużyny w trakcie trwania sezonu, miał sporo czasu, by nadrobić zaległości.

Sztab szkoleniowy ma problem, a niektórzy zaczynają tęsknić za wypożyczonym do Gryfa Wejherowo Janem Sobocińskim. 18-letni stoper wystąpił w dwóch zimowych grach kontrolnych: z Elaną i Polonią Środa Wielkopolska. W obu tych spotkaniach zagrał po 45 minut, a ŁKS nie stracił gola.

Na środku defensywy można również spróbować wariant z Tomaszem Margolem, który z powodu kontuzji nie zagrał przeciwko KKS Kalisz. Tym bardziej, jak mówi, nie miałby z tym większego problemu. – Jeśli w zespole rywali na dziesiątce nie trafi się Leo Messi, to mocnej roboty nie ma – twierdzi defensywny pomocnik.

Fot. Art.Repo Łukasz Żuchowski



DODAJ KOMENTARZ: