Wiosenny falstart ŁKS. Bezbramkowy remis z outsiderem

Sobota, 10 marca 2018


Nadzieje były ogromne, skończyło się na rozczarowaniu. Piłkarze ŁKS w pierwszym tegorocznym meczu ligowym zremisowali na własnym stadionie z ostatnim w tabeli Gryfem Wejherowo. Łodzianie stworzyli kilka okazji, byli jednak na bakier ze skutecznością.



Ostatni w tabeli Gryf nie przyjechał do Łodzi prosić o najmniejszy wymiar kary. Trener zespołu z Wejherowa Jarosław Kotas zapowiadał nawet sprawienie niespodzianki. – Nie mamy przecież nic do stracenia – mówił przed meczem szkoleniowiec. Plan taktyczny zespołu gości polegał na uważnej grze w defensywie, szybkich kontratakach i próbie zagrożenia bramki strzeżonej przez Michała Kołbę po stałych fragmentach gry. Nic z tego nie wynikało, bo piłkarze Gryfa mieli problemy z rozgrywaniem piłki, a także celnymi dośrodkowaniami. Niewiele lepiej wyglądała gra ŁKS. Łodzianie do przerwy prezentowali się tak, jakby byli przekonani, że nawet wolno rozgrywając akcje, będą w stanie zdobyć bramkę. W pierwszej połowie drużyna wicelidera stworzyła zaledwie trzy groźne sytuacje.

Już w drugiej minucie wynik mógł otworzyć najlepszy strzelec ŁKS Jewhen Radionow. Napastnik zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i dobrze interweniował obrońca Gryfa. Później więcej było fauli, niż ciekawych zagrań. W 12. minucie kolejną szansę miał Radionow, jednak jego strzał piętą nie trafił do siatki. Łodzianie mogli objąć prowadzenie w 25. minucie. Uderzenie z dystansu Wojciecha Łuczaka poszybowało nad poprzeczką. Zespoły nie miały pomysłu na stworzenie sytuacji, a gra toczyła się przede wszystkim w środkowej strefie boiska. W końcówce pierwszej połowy Piotr Pyrdoł stanął przed szansą pokonania Dawida Lelenia, jednak zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału.

Druga połowa rozpoczęła się od uderzeń z dystansu Bartosza Widejko, Kamila Juraszka i Pyrdoła. Efektów bramkowych nie przyniosły. Łodzianie po zmianie stron spisywali się dużo lepiej, przede wszystkim przyspieszyli grę. Brakowało jednak pomysłu na oszukanie defensywy gości. Gryf przeczekał pierwsze minuty i z czasem sam zaczął atakować. Kilka razy zakotłowało się przed bramką Kołby. Rywala uspokoiła nieco indywidualna akcja Patryka Bryły w 69. minucie. Pomocnik popisał się ładnym dryblingiem, oddał jednak zbyt słaby strzał. Chwilę później, po podaniu Macieja Wolskiego, strzelał Pyrdoł. Piłka minimalnie minęła bramkę. Podobnie jak po uderzeniu głową Radionowa. Łodzianie usiedli na przeciwniku, stworzyli kilka okazji, nie potrafili jednak wcelować w bramkę. Czas płynął nieubłaganie. W 79. minucie wydawało się, że gol musi wpaść. Tak się nie stało, piłka po woleju Tomasza Margola o centymetry minęła słupek.

W końcówce meczu niemal wszyscy piłkarze ŁKS przebywali na połowie gości. Łodzianie osiągnęli przygniatającą przewagę, piłka nie chciała jednak wpaść do siatki gości. Na sześć minut przed końcowym gwizdkiem sędziego na boisku pojawił się Łukasz Zagdański, zmieniając słabo spisującego się po przerwie Radionowa. Okazji do zmiany rezultatu nie miał. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

ŁKS Łódź – Gryf Wejherowo 0:0
Bramki:
ŁKS: Kołba – Rozmus, Rozwandowicz, Juraszek, Widejko – Pyrdoł (88. Guzik), Margol, Łuczak, Wolski – Bryła, Radionow (84. Zagdański).
Żółte kartki: Juraszek, Margol – Nadolski, Brzuzy, Wojowski, Kołc, Wicoń.

Fot. Art.Repo - Łukasz Żuchowski



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Który z klubów wywalczy awans?
 ŁKS Łódź
 Widzew Łódź
 ŁKS i Widzew
 Żaden
 » głosuj