Trener ŁKS: Nie możemy spuścić głów

Sobota, 10 marca 2018


W pierwszym tegorocznym meczu ligowym ŁKS Łódź bezbramkowo zremisował z ostatnim w tabeli Gryfem Wejherowo. – W kolejnych spotkaniach będziemy chcieli pokazać, że to był wypadek przy pracy – stwierdził na konferencji prasowej trener gospodarzy Jacek Janowski.



Piłkarze ŁKS stworzyli w tym spotkaniu kilka okazji, nie potrafili jednak zdobyć zwycięskiej bramki. – Niestety nie udało się wygrać, chociaż na papierze byliśmy faworytem. W tygodniu już wiedzieliśmy, że mecz z Gryfem będzie bardzo ciężki, bo takie mecze, gdzie my jesteśmy faworytem, a przeciwnik przyjeżdża na pożarcie są najtrudniejsze. Nie możemy spuścić głów. Od poniedziałku ruszamy do pracy. W kolejnych spotkaniach będziemy chcieli pokazać, że ten remis to był wypadek przy pracy – zaznaczył Janowski.

W spotkaniach kontrolnych ŁKS sporo goli strzelił po stałych fragmentach gry. – Z Gryfem też mieliśmy okazje, choćby Radionow i Pyrdoł. Przy odrobinie szczęścia mogli zdobyć bramkę. W sparingach wpadało, dziś nie chciało. Nie zawsze wszystko wychodzi tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Nie wszystko było jednak złe. Ten mecz pokazał, jak ciężka czeka nas wiosna. Zarówno w meczach u siebie, jak i na wyjazdach. Nad wieloma elementami pracujemy na treningach. Weryfikacja następuje na boisku – podkreślił Janowski.

Trener pytany był o to, dlaczego sztab szkoleniowy tak długo zwlekał ze zmianami. Szczególnie mało widocznego po przerwie Jewhena Radionowa. Ukraińskiego napastnika w 86. minucie zastąpił Łukasz Zagdański. – Żenia potrafi świetnie grać głową i liczyliśmy, że zdoła swój atut wykorzystać. Dlatego tak długo zwlekaliśmy z jego zmianą – wytłumaczył Janowski.


Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: