Cenne trzy punkty Widzewa po golu rezerwowego

Sobota, 31 marca 2018


Piłkarze Widzewa po szybko zdobytej bramce uznali, że mecz jest już wygrany. Od 6. minuty przestali grać. Sokół szybko się otrząsnął i był drużyną zdecydowanie lepszą. Akcja rezerwowego Marcina Pieńkowskiego dała jednak łódzkiej drużynie ważne trzy punkty.



Mecz dwóch czołowych drużyn III ligi zapowiadał się niezwykle ciekawie. Niestety w pierwszej połowie brakowało piłkarskich fajerwerków. Niewykluczone, że na taki przebieg pierwszych 45. minut wpłynęła szybko zdobyta przez gospodarzy bramka.




Dario Kristo upodobał sobie 6. minutę do nękania bramkarzy rywali. Tydzień temu pomocnik Widzewa trafił do siatki Warty Sieradz (2:0), w sobotę pokonał Michała Brudnickiego. Szybko stracony gol pokrzyżował taktyczne założenia Sokoła. Trener gości Piotr Kupka przed meczem nie ukrywał, że plan na spotkanie w Łodzi jego zespołu jest prosty, przetrzymać pierwsze minuty, a później próbować szczęścia w kontratakach.

Zdobyta bramka wpłynęła nie tylko na postawę drużyny Sokoła, ale również Widzewa. Łodzianie w pierwszej połowie nie stworzyli już sobie żadnej klarownej okazji. Przyjezdni niby próbowali wyrównać, jednak prócz uderzeń z dystansu – Łukasz Chojecki i Damian Pawlak, nic więcej nie wskórali. Do remisu mógł doprowadzić natomiast... Sebastian Zieleniecki. Do samobójczego trafienia zabrakło niewiele. Do przerwy kibice nie oglądali wielkiego widowiska.



Po zmianie stron Widzew przestał grać. Goście rzucili się do odrabiania strat, przycisnęli i tylko dobrym interwencjom Patryka Wolańskiego łodzianie zawdzięczali, że od razu po wznowieniu gry nie roztrwonili jednobramkowego prowadzenia. W 56. minucie Sokół doprowadził jednak do remisu. Po rzucie rożnym niepilnowany Aleksander Ślęzak strzałem głową pokonał Wolańskiego. Co ciekawe zawodnik gości grał już z opatrunkiem na głowie. Byłemu zawodnikowi ŁKS Łódź nie przeszkodziło to w znakomitym uderzeniu.

Widzewiacy w ogóle nie zareagowali na utraconą bramkę. Sokół wciąż przeważał. Po jednej z akcji gości ucierpiał Wolański i potrzebna była zmiana. W jego miejsce wszedł Maciej Humerski. To była druga wymuszona zmiana w tym spotkaniu w szeregach gospodarzy. W pierwszej połowie boisko musiał opuścić kontuzjowany Marek Zuziak. Bramkarz się zmienił, postawa Widzewa nie. Gospodarze nie potrafili skonstruować żadnej akcji, a gdyby Ślęzak lepiej przymierzył, mogli przegrywać.

Nic nie wskazywało, że łodzianie zdobędą w tym meczu 3 punkty. Tak się jednak stało. Na indywidualną akcję w 81. minucie zdecydował się rezerwowy Pieńkowski. Minął dwóch zawodników Sokoła i nie dał szans na skuteczną interwencję Brudnickiemu.



Widzew wygrał mecz z Sokołem, ale nie zachwycił. Trener Franciszek Smuda powtarza jednak, że nie ważny jest styl, a trzy punkty. Natomiast w Aleksandrowie Łódzkim mają czego żałować.




Widzew Łódź – Sokół Aleksandrów 2:1 (1:0)

Bramki:
Kristo 6., Pieńkowski 81 – Ślęzak 56.

Widzew: Wolański (66. Humerski) – Kozłowski, Kostkowski, Zieleniecki, Pigiel – Michalski (73. Mąka), Kazimierowicz, Kristo, Zuziak (38. Pieńkowski) – Stanek (58. Miller), Demjan.

Żółte kartki:
Kostkowski, Humerski – Woźniczak, Szarpak.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: