Zero goli - jeden punkt. W Kluczborku ŁKS musi się przebudzić

Wtorek, 03 kwietnia 2018


Piłkarze ŁKS źle rozpoczęli rundę wiosenną. W dwóch spotkaniach zdobyli zaledwie jeden punkt, nie strzelając w nich żadnego gola. W środę będzie okazja do poprawienia bilansu. Łodzianie w Kluczborku rozegrają zaległe spotkanie 20. kolejki (godz. 19).



Po remisie z Gryfem Wejherowo (0:0) i porażce z liderem GKS Jastrzębie (0:1) ŁKS z drugiego miejsca, spadł na czwartą pozycję. Łodzianie nie tylko tracą dystans do pierwszego miejsca – już 13 punktów – ale pozwolili na zniwelowanie strat przez piątą Olimpię Elbląg do jednego oczka. Sytuacja w tabeli robi się dość niebezpieczna. – Nie ukrywam, że czujemy ze strony kibiców presję awansu. Musimy się skupiać na każdym kolejnym spotkaniu, co będzie najlepszym rozwiązaniem. Do pierwszej ligi wchodzą trzy drużyny, a nie jedna i każdy zdobyty punkt będzie niezwykle ważny. Musimy dopisywać sobie ich jak najwięcej, a rozliczenie przyjdzie na koniec sezonu – mówi Łukasz Zagdański.

Napastnik mógł w ostatnim spotkaniu z GKS Jastrzębie zapewnić ŁKS remis. W końcowych minutach nie trafił jednak z kilku metrów. – Miałem piłkę meczową na głowie, niestety była chyba zbyt łatwa, żeby ją trafić. Skoncentrowałem się na tym, żeby skierować piłkę w kierunku bramki, ale prześlizgnęła mi się po czole i przeszła pół metra obok słupka – wspomina Zagdański.

W środę ŁKS czeka wyjazdowe spotkanie z MKS Kluczbork. Rywal zajmuje obecnie 15. - spadkowe – miejsce, ale w tym roku odniósł dwa zwycięstwa. Pokonał 2:1 na wyjeździe Wisłę Puławy, a kilka dni temu ograł 3:1 kandydata do awansu Radomiaka Radom.



Piłkarze MKS w dwóch wiosennych meczach zdobyli 5 bramek. Dla porównania łodzianie – 0! Po zimowych sparingach wydawało się, że ŁKS nie powinien mieć problemów z trafianiem do siatki przeciwnika. Tym bardziej, że ćwiczył w nich warianty ofensywne. Sztab szkoleniowy po wznowieniu rozgrywek nastawił się jednak na defensywę. Do tego stopnia, że przeciwko GKS Jastrzębie w wyjściowym składzie zabrakło napastnika.

Najbardziej wysuniętym piłkarzem był pomocnik Wojciech Łuczak. – Trzeba patrzeć z kim gramy. Taktyka jest ustalana pod dany zespół. Żenia wszedł w przerwie, ja w 75. minucie. Miałem swoją sytuację, gdybym strzelił, nastroje w drużynie byłyby zdecydowanie lepsze. Musimy wciąż pracować nad skutecznością. Liczę również, że będę od trenera dostawał więcej minut na boisku, a to przełoży się na zdobyte bramki. Pod koniec rundy jesiennej, gdy grałem z Radionowem, dobrze to wyglądało. Fajnie, że kolejne spotkanie jest w środę. Szybko będziemy mieć okazję do zrehabilitowania się za porażkę z GKS – zaznacza Zagdański.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Który z klubów wywalczy awans?
 ŁKS Łódź
 Widzew Łódź
 ŁKS i Widzew
 Żaden
 » głosuj