Do przerwy 0:1 - później zgodnie z planem. Wygrana Widzewa w Ełku

Sobota, 07 kwietnia 2018


To nie był łatwy mecz dla lidera trzeciej ligi. Zespół Widzewa przegrywał do przerwy w Ełku 0:1. Po zmianie stron łodzianie zdołali zdobyć dwie bramki i odnieśli cenne zwycięstwo.



W końcówce poprzedniego sezonu Widzew przegrał w Ełku 0:1, co praktycznie przekreśliło szanse łódzkiego zespołu na awans do II ligi. Teraz drużyna z al. Piłsudskiego nie chciał popełnić podobnego błędu. – Oczywiście marzy mi się, abyśmy wygrywali po ładnej grze trzema czy czterema bramkami, ale na razie nie wygląda to jeszcze tak, jak powinno. Należy przy tym pamiętać, że mamy w zespole wielu nowych zawodników – powiedział przed spotkaniem trener Franciszek Smuda. Pierwsza połowa potwierdziła słowa byłego selekcjonera.

Do przerwy łodzianie zaprezentowali się słabo. Mecz rozpoczął się od kilku niepotrzebnych fauli Dario Kristo. Gospodarze widząc, że za bardzo nie ma się czego obawiać, zaczęli coraz śmielej atakować. Przyniosło to efekt bramkowy w 14. minucie. Po dośrodkowaniu w pole karne Michał Twardowski, uderzeniem głową, nie miał żadnych problemów z pokonaniem Macieja Humerskiego, który zastępował w bramce kontuzjowanego Patryka Wolańskiego.

Stracona bramka nie podziałała mobilizująco na zespół Widzewa. Dopiero w 33. minucie zakotłowało się w polu karnym MKS, jednak zarówno Michał Miller, jak i Sebastian Zieleniecki, nie potrafili umieścić piłki w siatce miejscowych. W pierwszej połowie widzewiacy klarownych okazji nie stworzyli. Swoje szanse na doprowadzenie do wyrównania upatrywali w stałych fragmentach gry. Jednak rzuty rożne, jak i wolne, nie stanowiły zagrożenia dla Adama Radzikowskiego.



W przerwie Smuda podziękował za grę niewidocznemu Marcinowi Pieńkowskiemu, a postawił na Karola Stanka. Rezerwowy po kilku minutach obecności na boisku doprowadził do remisu. Asystę zaliczył Marcin Pigiel.



Po zmianie stron łodzianie prezentowali się zdecydowanie lepiej. W 65. minucie mogło być 2:1 dla Widzewa. Robert Demjan źle trafił w piłkę głową po centrze Kristo. Dobrą okazję miał także Stanek, tym razem się nie popisał.

W końcówce spotkania Smuda zaryzykował. Po wejściu na murawę rekonwalescenta Daniela Świderskiego, Widzew grał czterema nominalnymi napastnikami! To przyniosło powodzenie, choć zwycięską bramkę zdobył pomocnik Kristo, wykorzystując zagranie Daniela Mąki. Łodzianie wygrali kolejne w rundzie wiosennej spotkanie, choć ponownie nie zachwycili. Najważniejsze są jednak trzy punkty.

MKS Ełk – Widzew Łódź 1:2 (1:0)
Bramki: Twardowski 14. – Stanek 51., Kristo 83.

Widzew: Humerski – Kozłowski, Kostkowski, Zieleniecki, Pigiel – Michalski (70. Mąka), Kazimierowicz (76, Świderski), Kristo, Pieńkowski (46. Stanek, 90+4 Przybylski) – Demjan, Miller.

Żółte kartki: Molski - Miller, Kostkowski, Mąka.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: