ŁKS bezradny w starciu ze Zniczem. Druga porażka w tym roku

Sobota, 07 kwietnia 2018


Zamiast spodziewanego zwycięstwa, niespodziewana porażka. Znicz Pruszków obnażył wszystkie słabości zespołu ŁKS. Łodzianie nie potrafili wykorzystać nawet rzutu karnego. Gospodarze zaprezentowali się w tym meczu bardzo słabo.



Zespół ŁKS źle rozpoczął rundę wiosenną, remisując bezbramkowo z Gryfem Wejherowo i przegrywając z GKS Jastrzębie (0:1). W środę łodzianie odnieśli wyjazdowe zwycięstwo nad MKS Kluczbork (2:0), co dawało nadzieję na korzystny wynik w kolejnym spotkaniu ze Zniczem Pruszków. Tym bardziej, że rywal tak naprawdę o nic w tym sezonie już nie walczy.

Kilka pierwszych minut przebiegało pod dyktando gospodarzy. Za dużo było jednak niedokładności w grze, żeby poważniej zagrozić bramce rywala. Pierwsze ostrzeżenie dla ŁKS ze strony Znicza nastąpiło w 14. minucie. Marcin Rackiewicz nie trafił z kilku metrów, choć sytuację miał wyborną. Chwilę później Michał Kołba obronił uderzenie z dystansu byłego ełkaesiaka Marcina Smolińskiego.

Gospodarze niby atakowali, niby posiadali przewagę, ale niewiele z tego wynikało. Uderzenia były albo blokowane przez obrońców zespołu z Pruszkowa, albo nie trafiały w światło bramki. W 28. minucie łodzianie w końcu oddali celny strzał – Marcin Pyrdoł, ale Dominik Kalinowski obronił. Dwie minuty później nieźle zapowiadającą się akcję przerwał Łukasz Zagdański, który się poślizgnął. Na pięć minut przed zakończeniem pierwszej połowy goście objęli prowadzenie. Po błędach Pawła Pyciaka, Maksymiliana Rozwandowicza i Kamila Juraszka do siatki trafił Patryk Czarnowski. ŁKS chciał szybko wyrównać, zabrakło czasu i pomysłu.

Druga połowa mogła rozpocząć się dla gospodarzy wyśmienicie. W 48. minucie w polu karnym Znicza faulowany był Patryk Bryła. Do ustawionej na 11 metrze piłki podszedł Wojciech Łuczak i... oddał fatalny strzał. Kalinowski nie miał problemu z obroną. Po zmianie stron gospodarze grali wolno, chaotycznie, bez pomysłu. Nic nie wniosło pojawienie się na boisku Jewhena Radionowa.

Goście przez długie minuty nie byli w ogóle zainteresowani przeprowadzaniem ofensywnych akcji. Ruszyli w 77. minucie i zdobyli drugą bramkę po uderzeniu Marcina Smolińskiego z dystansu. Chwilę później pomocnik, przy oklaskach ze strony miejscowych kibiców opuścił boisko. Pięć minut później ŁKS powinien strzelić kontaktowego gola, Radionow spudłował z kilku metrów po zagraniu Juraszka. Znakomitej okazji nie wykorzystał także Łuczak, który zamiast do siatki, trafił w obrońcę. Łodzianie przegrali zasłużenie, rozgrywając bardzo słabe spotkanie. Niewykluczone, że najsłabsze w tym sezonie.


ŁKS Łódź – Znicz Pruszków 0:2 (0:1)
Bramka:
Czarnowski 40., Smoliński 77.

ŁKS: Kołba – Pyciak, Rozwandowicz, Juraszek, Widejko (60. Widejko) – Pyrdoł (61. Guzik), Margol (46. Gamrot), Łuczak, Bryła, Wolski, Zagdański (57. Radionow).
Żółte kartki: Pyrdoł, Juraszek, Rozwandowicz, Gamrot – Kalinowski, Rackiewicz, Małachowski, Wasilewski.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: