Dlaczego ze Zniczem ŁKS nie grał dwoma napastnikami? Trener wyjaśnia

Niedziela, 08 kwietnia 2018


W zimowym okresie przygotowawczym sztab szkoleniowy ŁKS położył duży nacisk na poprawę gry w ataku. Ofensywnie ustawiany zespół w dziewięciu kontrolnych spotkaniach zdobył 20 bramek. Założenia taktyczne ze sparingów nijak mają się do ligowych rozgrywek.



W pierwszym tegorocznym meczu z Gryfem Wejherowo (0:0) ŁKS wyszedł w pierwszym składzie z Jewhenem Radionowem, którego w 84. minucie zmienił Łukasz Zagdański. Z ofensywnie grających piłkarzy w pierwszej jedenastce znaleźli się jeszcze: Piotr Pyrdoł, Wojciech Łuczak i Patryk Bryła. W kolejnym meczu, wyjazdowym z liderem GKS Jastrzębie (0:1), sztab szkoleniowy nie wystawił od pierwszej minuty żadnego napastnika – w przodzie „męczył” się Łuczak. – Liczę, że będę od trenera dostawał więcej minut na boisku, a to przełoży się na zdobyte bramki. Pod koniec rundy jesiennej, gdy grałem z Radionowem, dobrze to wyglądało – mówił po tym spotkaniu z GKS Zagdański. Doczekał się w Kluczborku (2:0), gdzie wyszedł w wyjściowej jedenastce i zdobył bramkę. W 67. minucie zmienił go Radionow.

Szkoleniowcy postawili na Zagdańskiego również w sobotnim spotkaniu ze Zniczem Pruszków (0:2). Mimo że od 40. minuty ŁKS przegrywał 0:1, nie zdecydowali się na grę dwoma napastnikami. W 57. minucie na placu gry pojawił się Radionow zmieniając... Zagdańskiego. Wywołało to ogromne zdziwienie wśród widzów. – Łukasz Zagdański mocno popracował w Kluczborku i zdawaliśmy sobie sprawę, że nie wytrzyma dziewięćdziesięciu minut. Pierwszą naszą myślą było zmienienie Patryka Bryły, natomiast baliśmy się, że w pewnym momencie Łukasz nie wytrzyma tego meczu pod względem motorycznym – przyznał Jacek Janowski, jeden z trenerów ŁKS. Oznacza to, że niektórzy zawodnicy nie mają sił na cały mecz, gdy grają co trzy dni...

Najskuteczniejszy zawodnik zespołu z al. Unii – Radionow (8 goli), trzecie spotkanie ligowe w tym roku rozpoczął na ławce rezerwowych. Tylko z Gryfem wyszedł w pierwszym składzie. – Powtarzałem to wiele razy. Cały czas obserwujemy zawodników. Nie znam trenera, który posadziłby na ławce zawodnika, który rewelacyjnie wygląda w treningu, który zdobywa bramkę za bramką. Takiemu szkoleniowcowi powinno zabrać się licencję trenerską – tłumaczył decyzję kadrową Janowski.

Nie wszyscy zgadzają się z takimi kryteriami przy doborze wyjściowej jedenastki. – Dla mnie wykładnikiem są mecze ligowe, a nie to, że piłkarz dobrze wygląda w treningu – powtarza Tomasz Hajto. Były reprezentacyjny obrońca ma trochę racji. Gdyby w latach 1996-1998 szkoleniowcy ŁKS sugerowali się wyłącznie postawą Mirosława Trzeciaka podczas zajęć – potrafił „zaginąć” na kilka minut w poszukiwaniu piłki kopniętej za ogrodzenie boiska – ten zapewne nie zostałby królem strzelców i nie pomógł drużynie w wywalczeniu mistrzostwa kraju. Większość meczów przesiedziałby na ławce. Dziwne jest to, że Radionow nie miał problemów ze strzelaniem goli w spotkaniach kontrolnych, a gdy liga wznowiła rozgrywki jego dyspozycja spadła.

Osiągane przez łódzki zespół wyniki nie bronią decyzji kadrowych podejmowanych przez sztab szkoleniowy. ŁKS w czterech meczach zdobył cztery punkty i dwie bramki. W tabeli wiosny zespół z al. Unii zajmuje 13. miejsce! Pod względem skuteczności gorsze są jedynie Stal Stalowa Wola i Warta Poznań – po jednym strzelonym golu. Oba te zespoły rozegrały od ŁKS o jedno spotkanie mniej.

Fot. Art.Repo - Łukasz Żuchowski



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Który z klubów wywalczy awans?
 ŁKS Łódź
 Widzew Łódź
 ŁKS i Widzew
 Żaden
 » głosuj