Robaszek siedzi na gorącym stołku. Czy piłkarze uratują trenera?

Sobota, 14 kwietnia 2018


W czterech wiosennych meczach ŁKS zdobył zaledwie cztery punkty i z drugiego miejsca w tabeli spadł na czwartą pozycję. W sobotnim meczu rozgrywanym w Bełchatowie (godz. 18.00) piłkarze z al. Unii grać będą nie tylko o trzy punkty, ale również o posadę trenera Wojciecha Robaszka.



Gospodarze do tego meczu przystąpią pod wodzą nowego trenera – Artura Derbina, który na początku tygodnia zastąpił Mariusza Pawlaka. Po porażce u siebie ze Zniczem Pruszków (0:2) nerwowo zrobiło się również w ŁKS. Pojawiła się nawet informacja, że działacze prowadzili rozmowy z kandydatami na nowego szkoleniowca zespołu. Ponoć w wyścigu do zastąpienia Robaszka – w razie porażki w Bełchatowie – prowadzi Wojciech Stawowy.

Działacze nie potwierdzili tych informacji ani im nie zaprzeczyli. Trudno jednak się spodziewać, że w razie trzeciej porażki w rundzie wiosennej, w sztabie szkoleniowym nie zajdą żadne zmiany. Byłoby to równoznaczne z rzuceniem ręcznika i rezygnacją z walki o awans do pierwszej ligi. Drużyna gra słabo, bez pomysłu. – Moich zawodników nic nie tłumaczy. Żaden ełkaesiak nie brał pod uwagę tak słabego początku wiosny – przyznał w programie „Piłka Meczowa” w TV Toya Tomasz Salski.

Według prezesa ŁKS, gdyby Wojciech Łuczak wykorzystał jedenastkę w meczu ze Zniczem, nie byłoby tematu zmiany szkoleniowca. – Rozważania czy trener powinien kontynuować pracę, czy też nie, prowadzone są na podstawie niestrzelonego rzutu karnego w spotkaniu ze Zniczem. Analizując ten mecz, nawet przy wyniku 0:2, mieliśmy dwie dwustuprocentowe okazje do strzelenia goli. Strzał Żeni w ręce bramkarza, a także uderzenia Wojciecha Łuczaka i dobitka Damiana Guzika, które również nie znalazły drogi do bramki. Stwarzamy sytuacje, jesteśmy jednak nieskuteczni – podkreślił Salski.

Przeciwko GKS piłkarze ŁKS muszą zacząć trafiać, jeśli chcą by nadal ich trenerem był Robaszek. W Bełchatowie łodzianie zagrają bez kontuzjowanego Jakuba Kostyrki oraz pauzującego za kartki Piotra Pyrdoła. Do zespołu wraca natomiast Przemysław Kocot, który w spotkaniu ze Zniczem nie mógł wystąpić z powodu nadmiaru żółtych kartek.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: