Dwa gole Juraszka nie dały wygranej. Fatalna druga połowa ŁKS

Sobota, 14 kwietnia 2018


Po trafieniach Kamila Juraszka ŁKS prowadził do przerwy 2:0. W drugiej połowie gospodarze, praktycznie z niczego, zdołali zdobyć kontaktową bramkę. Łodzianie umiejętnie się bronili, ale w końcowych minutach popełnili błąd i mecz zakończył się remisem.



Czterech kolejek potrzebował sztab szkoleniowy ŁKS, żeby zdecydować się na ofensywne ustawienie zespołu. Po raz pierwszy w tym roku łodzianie wyszli na mecz z dwoma napastnikami, których wspierał Wojciech Łuczak. Zmian w wyjściowym składzie, w porównaniu z przegranym spotkaniem ze Zniczem Pruszków (0:2), było znacznie więcej. Na środku defensywy miejsce Maksymiliana Rozwandowicza zajął Tomasz Margol, a na prawej stronie obrony zamiast Pawła Pyciaka zagrał Kamil Rozmus. Po pauzie za nadmiar kartek do zespołu wrócił Przemysław Kocot, a na ławkę powędrował Patryk Bryła. Kartkowicza Piotra Pyrdoła zastąpił Damian Guzik.



Mecz znakomicie rozpoczął się dla zespołu ŁKS, który już w 3. minucie objął prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najlepiej w polu karnym GKS zachował się Kamil Juraszek, który z najbliższej odległości pokonał Pawła Lenarcika. Po tym ciosie gospodarze ruszyli do odrabiania strat, co im zupełnie nie wychodziło. Znakomicie spisywała się defensywa drużyny z al. Unii, która nie pozwalała bełchatowianom na zbyt wiele – praktycznie na nic.

Przez długie minuty pierwszej połowy gra toczyła się w środkowej strefie boiska. Sporo było przewinień, mało natomiast ciekawych akcji i celnych strzałów. Taki dopiero w 21. minucie oddał Guzik, Lenarcik nie miał jednak najmniejszych problemów ze złapaniem piłki. Chwilę później szczęścia próbował Bartosz Widejko, nie trafił jednak w bramkę. Okazję na podwyższenie prowadzenia, po zagraniu Guzika, miał Zagdański. Napastnik źle przyjął piłkę i ubiegł go bramkarz GKS. To, czego nie udało się piłkarzom ofensywnym, dokonał Juraszek. Pierwsza połowa to popis środkowego obrońcy ŁKS. Dobrze spisywał się pod własną bramką, a jeszcze lepiej w polu karnym gospodarzy. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Juraszek uderzeniem głową po raz drugi pokonał Lenarcika. Po dwóch stałych fragmentach gry łodzianie zasłużenie prowadzili po pierwszej połowie.



Po zmianie stron zespół GKS próbował odrobić straty, czynił to jednak nieudolnie. Gospodarze praktycznie nie zagrażali bramce strzeżonej przez Michała Kołbę i nic nie wskazywało, że są w stanie skierować piłkę do siatki ŁKS. Tak się jednak stało w 64. minucie. Praktycznie pierwszy groźny strzał zespołu Bełchatowa dał im kontaktowego gola. Kołbę pokonał Bartłomiej Bartosiak.


Po stracie bramki ŁKS ruszył na rywala, Łuczak wywalczył tylko rzut rożny. Bełchatowianie również nie potrafili stworzyć większego zagrożenia pod bramką Kołby. Czas płynął, a wynik się nie zmieniał. Gdy wydawało się, że ŁKS odniesie drugie wyjazdowe zwycięstwo w tym roku, gospodarze wyrównali. Thiakane urwał się Rozmusowi, wystawił piłkę na piąty metr, a tam Dawid Flaszka skierował piłkę do siatki. Łodzianie popełnili podobne błędy jak w spotkaniu z ROW Rybnik, gdzie również prowadzili 2:0, a mecz zakończył się remisem 2:2.

GKS Bełchatów – ŁKS Łódź 2:2 (0:2)
Bramki:
Bartosiak 64., Flaszka 88. – Juraszek 3., 39.

ŁKS Łódź: Kołba – Rozmus, Margol, Juraszek, Widejko – Guzik, Kocot (90. Rozwandowicz), Łuczak (73. Gamrot), Wolski – Zagdański (71. Bryła), Radionow.
Żółte kartki: Rachwał, Bartosiak, Ryszka, Flaszka.
Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: